Czy kremy z filtrem są bezpieczne?

Wiosna w rozkwicie, Zimna Zośka za nami, lato przed nami. Innymi słowy oczekujemy pięknej, ciepłej pogody z ogromną ilością słońca. Idąc dalej tym tropem: jezioro, plaża, opalanie, FILTR PRZECIWSŁONECZNY! Wyobrażacie sobie teraz plażowanie bez kremów z filtrem? A czy pamiętacie, żeby paręnaście lat temu używało się takich kosmetyków? Wiem co mi odpowiecie: „nie używało się i już na początku lipca każde dziecko miało nową skórę na plecach, bo stara zeszła jak z węża”. Prawda, ale praktykowało się również takie rozsądne czynności jak zakryta głowa, mokra koszulka na plecach, czy siedzenie w cieniu podczas najsilniejszego słońca. Czy myślicie, że stare, pomarszczone, ale opalone na heban dziadki na włoskich lub greckich plażach używają kremów z filtrem? A przecież żyją tam w dobrym zdrowiu najdłużej w Europie. Jak to jest z tymi filtrami? Są trzy kwestie.

Po pierwsze.

Pewnie nie wiecie, ale już na początku lat 90-tych ubiegłego wieku ówczesne Ministerstwo Zdrowia przestrzegało, że kremy z filtrem zawierają w swoim składzie niebezpieczne substancje. Z pewnością od tego czasu sporo się zmieniło, jednak w kremach z filtrem nadal spotyka się substancje szkodliwe. Co to za związki?

W filtrach chemicznych (czyli takich, w których określone substancje chemiczne pochłaniają promieniowanie słoneczne) są to:

Oksybenzon

Avobenzone

Etylhexyl Methoxycinnamate

Octylmethoxycinnamate

Benzophenone-3

4- Methylbenzylidene Camphor

Octyl Dimethyl PABA

Homosalate

Problem z tymi związkami polega na tym, że przenikają przez skórę do krwiobiegu (są to tzw. filtry przenikające), a w organizmie zachowują się jak ludzkie hormony, zakłócając funkcjonowanie tego układu. Ponadto mogą uszkodzić komórkę w takim stopniu, żeby wywołać powstawanie raka.

Kontrowersje wzbudzają również filtry mineralne, których działanie przeciwsłoneczne opiera się na obecności związków odbijających promienie światła. Najczęściej są to związki cynku i tytanu (to są te filtry, które „mumifikują” i pozostawiają biały film na skórze). Powszechnie uważa się, że te filtry są lepsze dla dzieci, bo są bardziej naturalne. Pojawia się jednak problem wielkości cząsteczek. Mianowicie są to nanocząstki, bardzo mikroskopijne twory, które mogą przenikać przez skórę i narobić sporo bałaganu wewnątrz organizmu, np. uszkadzać DNA komórek. Nieciekawie.

DSC07047 DSC07051 DSC07052

Po drugie.

Stosowanie filtrów przeciwsłonecznych uniemożliwia wytwarzanie witaminy D w organizmie. Witamina D zasługuje na samodzielny post, bo lista jej właściwości i wpływu na ciało i duszę człowieka jest bardzo długa. Nie chodzi tylko o osteoporozę, ani o odporność (o czym się najwięcej mówi), ale m.in. o to, że jest to jedno z najpotężniejszych oręży antynowotworowych. Organizm wytwarza witaminę D pod wpływem promieniowania słonecznego (plus, oczywiście, pobiera ją z pożywienia). Niestety w naszej strefie klimatycznej, z uwagi na małą ilość słońca w roku, a także niekorzystny kąt padania promieni słonecznych, ogrom ludzi cierpi na niedobory tej witaminy. Okazuje się, że jedynie od marca do września, pomiędzy godziną 10:00 a 14:00 (plus minus) organizm jest w stanie sam wytworzyć witaminę D (wcześniej i później promienie odbijają się od atmosfery). Wówczas wystarczy około pół godziny ekspozycji na słońce, aby uzupełnić jej braki. Jeśli jednak w tym czasie wysmarujemy się filtrami przeciwsłonecznymi, to z witaminki nici.

DSC07063 DSC07059 DSC07064

Po trzecie.

Nasmarowani kremami z filtrami zatracamy instynkt samozachowawczy. Mianowicie, zdaje się nam, że możemy bezkarnie prażyć się na słońcu długie godziny, leżąc w bezruchu plackiem na ręczniku. W ostateczności coś się narzuci na głowę. A może by tak w cień? Albo w koszulce? Albo chociaż w ruchu? Sjesta w krajach śródziemnomorskich nie wzięła się z niczego, a zaczyna się zwykle o… 13:00 (a witaminę D najefektywniej wytwarza się do 14:00, pamiętacie przecież, prawda?).

Co robić?

Zapamiętać to, co napisałam wyżej. Zastanowić się. Wyciągnąć wnioski. Pamiętać, że gdyby nie Słońce, to nie byłoby życia na Ziemi, ale zachować przy tym umiar i rozwagę. Jak ze wszystkim.

 

P.S. Istnieją naturalne substancje (masła i oleje), które posiadają nieszkodliwe filtry przeciwłoneczne. Ale o tym innym razem 😉

 

Źródło: 1, 2, 3, 4

15 to: Komentarzy “Czy kremy z filtrem są bezpieczne?

  1. Ja się na tym nie znam, ale… moja siostra stosuje i poleca olej z pestek malin. Robi balsam z shea i oleju-podobno działa rewelacyjnie 🙂

  2. Świetna plażowiczka 🙂

  3. Jak z obrazka 🙂

  4. Rzeczywiście tak sobie pomyślałam, że ciągle łądujemy na siebie chemię, a to z jedzeniem, a to przez skórę. Trzeba to koniecznie ograniczyć.

  5. Jak zwykle, wszystkiego trzeba używać z głową

  6. Ludziom się wydaje, że jak się wysmarują filtrem, to mogą leżeć w pełnym słońcu i są całkowicie bezpieczni. A to nieprawda!

  7. Dziewczyny nie dajcie się ogłupić! Krem na opalanie, po opalaniu, na gładką skórę, łagodzący, pod oczy, na łokcie… Hej!!!!! P.S. Uwielbiam ten blogi i Ciebie 🙂

    • Alergiczne Dziecko on

      Rany! Dzięki! Ja też Cię uwielbiam! Szkoda, że jesteś anonimem 🙂

  8. Jakoś 30 lat temu nikt się nie smarował kremami z filtrem, a o czerniaku jakoś się nie mówiło. ..?

  9. Co by nie mówić kremy z filtrem to bardzo dochodowy biznes, a teraz smarują się właściwie wszyscy, od dzieci po starszyznę.

  10. No dobrze, ale nie trzeba przecież wszędzie od razu wietrzyć spisku. Nikt wam nie każe kupować tych kremów. W końcu każdy swój rozum ma.

  11. Właśnie wybieram się na urlop w ciepłe kraje i nie wiem co mam robić 🙁

  12. Moim zdaniem filtry stosować należy. Zarówno dzieciaczki, jak i dorośli powinni przynajmniej w miesiącach największego nasłonecznienia stosować te kosmetyki. Oczywiście zależy tylko jakie kremy nakładamy na swoją skórę. Ostatnio znalazłam dobry krem chroniący przed słońcem, bez tlenku cynku i bez zastosowania nanotechnologii z firmy eco cosmetics. Na marginesie bardzo dobrze mi się czyta Twój blog Asiu:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*
*