Mama idzie rodzić, czyli co wziąć do szpitala

Wbrew pozorom temat nie jest taki zupełnie oczywisty. Trzeba pamiętać, że w szpitalu spędzimy najmniej trzy dni, a może być, że i dłużej (oby nie). Jeżeli ufacie w zdolności organizatorskie swoich partnerów na tyle, żeby powierzyć im dowożenie sobie do szpitala niezbędnych rzeczy (a wiąże się to z przetrząsaniem szafy i wyborem ubrań oraz bielizny, a także buszowaniem w kosmetykach i artykułach higienicznych), to gratuluję. Mój musi mieć wszystko co niezbędne spakowane w torbie, a to co ewentualnie może się przydać odłożone na jedną stertę w wiadomym miejscu, którą wystarczy w razie potrzeby zsunąć w całości również do torby. Przecież, nawet jeśli Ukochany jest zwykle biegły w lokalizacji Waszych rzeczy w domu (acha, na pewno…), to narodziny nowego członka rodziny są takim przeżyciem, że naprawdę może być lekko… hmm… rozkojarzony 😉 A że niepotrzebnych stresów lepiej uniknąć, to podpowiem co się w tej „torbie do szpitala” znaleźć powinno, żeby niczego nie zabrakło.

„Torba do Szpitala”

Zacznijmy od tego, kiedy się spakować? Będąc w ciąży z Lenką torbę miałam spakowaną już w siódmym miesiącu (do czasu gdy jej potrzebowałam zdążyła się zakurzyć). Ale, wiadomo, pierwsza ciąża i pierwszy poród, nie wiadomo czego się spodziewać, lepiej być gotowym zawczasu niż później na łapu capu wrzucać do bagażu co popadnie. Teraz, zostało mi siedem tygodni do rozwiązania i właśnie się przymierzam do pakowania. Co powinno znaleźć się w torbie i na co zwrócić uwagę?

Torba powinna być nieduża i poręczna. Dobrze też jakby miała kilka oddzielnych kieszonek na drobiazgi. W szpitalu zwykle jest mało miejsca, torba leży pod łóżkiem, więc dobra będzie taka, którą łatwo będzie pod nie wsunąć i wysunąć. Nie może być też ciężka, bo raczej nie będziecie w super formie i w pełni sił.

Na czas porodu przyda się koszula nocna lub długi t-shirt, żeby nie świecić wiadomo czym. Warto też mieć skarpetki i klapki (lepszy wybór niż kapcie, bo nadają się też pod prysznic) oraz jakąś narzutkę: cienki szlafrok, dłuższą, rozpinaną  bluzę lub sweter (na oddziałach jest zwykle bardzo ciepło, ale taki ciuch przyda się również później). Różnie sprawa się ma z paznokciami, są szpitale, gdzie nie wolno mieć pomalowanych (sine mogą sugerować niedotlenienie, położna musi więc widzieć ich kolor), ale są takie, gdzie nie zwraca się na to uwagi. Warto się także zaopatrzyć w kosmetyk do kąpieli i ręcznik, może być tak, że będziecie chciały wziąć prysznic (ręcznik będzie też potrzebny podczas pobytu na oddziale położniczym). Poza tym woda do picia i kanapki dla Ukochanego, jeśli to poród rodzinny. Na porodówkę trzeba również wziąć wyprawkę dla dziecka: miękki ręcznik, pieluszkę, body z długim rękawem, skarpetki, pajacyk, czapeczkę, rękawiczki niedrapki i kocyk lub rożek. Nie jest to przesadą, pamiętajcie, że maluch przez dziewięć miesięcy miał w brzuchu mamy tropiki i stałą temperaturę 36,6 stopni, więc nawet 25 w nowych okolicznościach to dla niego po prostu zima.

Natomiast podczas pobytu na oddziale trzeba się zaopatrzyć w ciuchy oraz kosmetyki i artykuły higieniczne dla siebie i dla malucha. Przy czym te ostatnie mogą być dostępne w szpitalu, ale nie muszą – pewnie dużo zależy od konkretnej placówki. Co zatem pakujemy do torby? Zakładamy, że w szpitalu spędzimy trzy doby. Dla siebie bierzemy więc trzy koszule nocne, takie do karmienia: rozpinane na klatce piersiowej, najlepiej na guziki lub zatrzaski, albo na rozciągliwej gumce (ja miałam zakładane kopertowo, ale w ogóle się nie sprawdziły, bo ciągle rozłaziły się na boki). Raczej z krótkim niż z długim rękawem. Poza tym minimum dwa, a lepiej trzy biustonosze do karmienia, skarpetki, klapki i narzutkę (o tym było wyżej). Potrzebny też będzie zestaw ubrań na wyjście ze szpitala.

Z kosmetyków bierzemy to co niezbędne, żeby się wykąpać i umyć włosy, przyda się także pomadka do ust. Warto też mieć saszetki z preparatem Tantum Rosa i małą, plastikową butelkę z dzióbkiem (np. taką po PowerAde lub po Kubusiu) do pielęgnacji miejsc intymnych.

Z artykułów higienicznych będziemy potrzebować podkładów (takich jak do przewijania dziecka), jednorazowych majtek z siatki, podkładów poporodowych lub dużych podpasek i wkładek laktacyjnych. Część tych rzeczy dostaje się w szpitalu, ale dla swojego komfortu lepiej mieć swoje. Jeśli to Wasz pierwszy poród, to warto się również zaopatrzyć w silikonowe osłonki na sutki, to nie jest duży wydatek, a nie wiadomo jak Wam będzie szło karmienie. Z tego samego powodu jeśli już macie lub możecie pożyczyć, to dobrze mieć laktator (w szpitalu nie ma). Z kupnem zawczasu radziłabym się wstrzymać – porządny sporo kosztuje, a nie wiadomo, czy później Wam się przyda.

Co jeszcze? Dokumenty (karta ciąży z badaniami, dowód osobisty), aparat fotograficzny lub telefon z aparatem (i ładowarka do tego), coś na nudę (noworodek większość czasu śpi): książka, gazeta, tablet, czy czego tam potrzebujecie dla zabicia czasu, który w szpitalu dłuży się niemiłosiernie. I jeszcze coś pysznego do zjedzenia – w nagrodę, bo poród to jednak kawał ciężkiej roboty, ale też dlatego, że szpitalne jedzenie jest zwykle wiadomo jakie…

Natomiast dla dzidziusia potrzebujemy trzech zestawów ubrań: body z długim rękawem, skarpetki, pajacyk lub śpioszki, czapeczka i rękawiczki niedrapki. Najlepiej jak najmniej rzeczy wkładanych przez głowę, maluchy tego nie znoszą. Poza tym ubranie na wyjście ze szpitala (jakie to zależy od pory roku), ręcznik z kapturkiem, kocyk (albo nawet dwa) i rożek lub miękki becik, co tam akurat macie. Do tego pieluszki jednorazowe, krem do pupy, pieluszki tetrowe (3-4 sztuki), podkłady higieniczne, mokre chusteczki i chusteczki higieniczne. Potrzebny będzie również kosmetyk do kąpieli, bo pierwsza ma miejsce jeszcze w szpitalu (uważajcie, żeby się nie osunąć na podłogę gdy zobaczycie jak położne kąpią maluchy, ja prawie padłam trupem 🙂 ). Można mieć również preparat do pielęgnacji pępka (ja miałam Oktenisept), kilka wacików i jałowych gazików, buteleczkę soli fizjologicznej (np. do przemycia oczu) i miękką szczotkę do włosów (niektóre dzieci rodzą się z niezłą czupryną).

O rany, to chyba wszystko…

A o tym jak przygotować dom na pojawienie się malucha już wkrótce…

 

 

 

52 to: Komentarzy “Mama idzie rodzić, czyli co wziąć do szpitala

  1. Ja się w mała torbę nie zamieściłam 🙂 do szpitala pojechał ze mną wielki rogal do spania :))) (może się tez przydać do karmienia, żeby sobie wygodnie ułożyć maluszka)

    • Alergiczne Dziecko on

      Rzeczywiście, może się przydać do karmienia, teraz sobie przypominam, że ja używałam dodatkowej poduszki, rogal z pewnością byłby wygodniejszy.

      • Właśnie! Albo trzeba zabrać “jaśka” do spania, bo te szpitalne poduszki jakieś takie płaskie 🙂

        • Aha! I ja też się nie zmieściłam w jedną torbę. Miałam dwie: jedną dla mnie i drugą dla maluszka. Tak już się rozpakowałam i przebrałam to mąż jedną zabrał do domu. Dobrze też zawczasu przygotować zestaw na dłuższy pobyt w szpitalu. Ja po cc musiałam być 4 dni i poprosiłam męża żeby dowiózł mi ciuszki. Pomimo tego że wszystko było ładnie posegregowane w szafce, oddzielnie body, pajacyki, bluzeczki, spodenki, to i tak przywiózł nie to co trzeba, czyli kilka body i bluzek, a żadnych spodenek 🙁 Jeżeli to pierwsze dziecko to trzeba pamiętać że tatuś nie wie co to body, a co pajacyk 🙂

          • Alergiczne Dziecko on

            Ha ha, no prawda, dla większości tatusiów pajacyk to ćwiczenie gimnastyczne 🙂

  2. Ha ha! Pajacyk – ćwiczenie gimnastyczne – uśmiałam się 🙂 Ale mój mąż też nie jarzy co jest co w ubraniach. Dotyczy to ubranek dziecięcych, ale też moich. Klasyczny przykład: spódnica i sukienka to dla niego to samo, podobnie jak rajstopy, pończochy i ostatnio z rajtuzami wyskoczył 😉

  3. Ja jeszcze dodam do tego daltoznim: różowy, czerwony, bordowy i pomarańczowy to przecież jeden kolor… 😉

  4. Dziewczyny, a jaki fotelik polecacie na pierwsze miesiące? Tyle tego w sklepach, że nie wiem na co się zdecydować.

  5. Ja mam Cybexa i bardzo sobie chwalę.

  6. Przyszła Mama on

    Został mi jeszcze miesiąc do terminu porodu, ale już siedzę w domu jak na szpilkach. Trzymajcie kciuki 🙂

  7. A ja już tydzień po terminie 🙁

  8. Ja mam termin już na jutro, aaaaa !!!

  9. Ja urodziłam 3 tygodnie przed terminem, a do szpitala pojechałam prosto z ulicy.

  10. Ja też miałam mnóstwo rzeczy, mąż mi dowoził kolejne torby i zabierał niepotrzebne na bieżąco.

  11. Ja tak jak Kaja też miałam ciągle doworzone toboły 🙂

  12. Na zdjęciu Lenka czy Tymek?

  13. Rany, dziewczyny, ja jestem dopiero w 7 tygodniu, ale już zaczynam kompletować wyprawkę. Jak to zrobić, żeby nie przestrzelić z ilością???

  14. Dziewczyny, a taki rogal to konieczny? Jestem na etapie zakupów, trochę już popłynęłam z kasą i nie wiem, czy to prawdziwy niezbędnik.

    • Alergiczne Dziecko on

      Niezbędny nie, ja nie miałam i sobie radziłam. Za to przydatny na pewno, bo obkładanie się poduchami wspominam średnio dobrze…

  15. Ja też nie miałam przy pierwszym dziecku i sądziłam, że niepotrzebny, ale jak mi się syn sturlał z wieży z poduszek na podłogę, to kupiłam rogala i nie żałuję. Bardzo wygodna rzecz i w miarę tania.

  16. Ja jeszcze w ciąży słyszałam, że to fajna rzecz, kupiłam używany w super stanie za śmieszne pieniądze.

  17. Ja też polecam rogala. Sama kupiłam w ciąży, żeby odciążyć kręgosłup podczas spania. Teraz mam dwulatka, któy uwielbia się kokosić na tym rogalu, więc warto kupić 🙂

  18. Ja też uważam, że warto. Do teraz leży na kanapie i służy za gigantyczną poduchę 🙂

  19. Ja miałam taką oponkę, a nie dużego rogala, ale wystarczyła mi w zupełności.

  20. Dziewczyny, dzisiaj termin! Trzymajcie kciuki 🙂

  21. Przymierzam się do zakupu chusty, jakieś wskazówki co do firmy?

  22. Ważniejsze niż sama firma są materiał i długość.Za porządną trzeba zapłącić nie mniej niż 150 zł. Warto kupić używaną w dobrym stanie.

  23. chustomaniaczka on

    Używane chusty są nawet bardziej cenne, bo są bardziej miękkie i lepiej się układają i dociągają. Poza tym dziewczyny czasem kupują chusty, ale ostatecznie z nich mało korzystają i można naprawdę zrobić dobry interes.

  24. Ja właśnie kupiłam używkę i służyła mi przy dwójce dzieci, teraz używa bratowa i nie narzeka 🙂

  25. a jednak nosidło on

    A ja się wyłamię, bo chusta nie podpasowała, za to nosidełko bardzo. Moja Lenka je uwielbia.

  26. Ja też używałam nosidła, ale jak moja Ania była starsza, miała chyba z pół roku. Dobrze je wspominam. Z chustą mi nie szło, może dlatego, że jestem bardzo drobna (153 cm, 43 kg), jakoś strasznie się w niej plątałam. Ale co kto lubi.

  27. Torba mała i poręczna? Haha, moja czeka spakowana (7 miesiąc), ale jest raczej ogromna i pękata 🙂

  28. Tantum Rosa bardzo się przydaje, bo odkaża, ale i znieczula (dziewczyny które nacięto wiedzą o co chodzi).

  29. o boże rodzę on

    Mi też położna poleciła Tantum Rose. jak tak polecacie, to chyba wezmę do szpitala.

  30. Bierz dziewczyno, naprawdę pomaga. A najlepiej pogadaj z położną, żeby cię nie cieła, jeśli da radę. Mi się udało i po dwóch tygodniach od porodu jeździłam na rowerze.

  31. Z cięciem to jest masakra. Pierwsze dziecko rodziłam w Niemczech, bez nacięcia (tam w ogóle nie ma takiej praktyki), doszłąm do siebie w tydzień, a drugie w Polsce z rutynowym nacięciem i przez ponad miesiąc nie mogłam siedzieć na tyłku. Katastrofa.

  32. Trzymać kciuki, jutro rodzę!

  33. A jak to jest ze znieczuleniem do porodu?

  34. Pytasz czy brać? Brać!

  35. Nie wiem czy w każdym szpitalu jest tak łatwo dostępne. Mój mąż prawie za fartuch lekarza wymiąchał, żeby mi dał.

  36. w grupie raźniej on

    Ja nie dostałam znieczulenia, choć bardzo prosiłam i nie było przeciwskazań medycznych. Dodam, że rodziam w wojewódzkim mieście w południowej Polsce 5 lat temu.

  37. Zdaje się, że musi być anestezjolog, a nie zawsze jest od ręki dostępny.

  38. Fantastyczny opis, gratuluję kreatywnego i sprytnego podejścia do tematu.

  39. Z tym znieczuleniem to bardzo różnie. Zależy od szpitala, no i musi być aneztezjolog. W szpitalu gdzie rodziłam dali by mi znieczulenie na życzenie, ale była noc i święta, był jeden anestezjolog i był przy innej operacji, a ja urodziłam w dwie godziny i się go nie doczekałam 🙂 Różnie mmoże być.

  40. Najlepiej wziąć dobry humor 😉

  41. i duży zapas sił 🙂

  42. Dobrze wziąć męża 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*
*