Nareszcie w domu

To były naprawdę długie cztery dni. Spędziłam je razem z Lenką na oddziale alergologiczno – rehabilitacyjnym szpitala dla dzieci w Ameryce (tej na Warmii). Dobrze, że jesteśmy już w domu.

Malutka miała robione testy alergiczne. Na razie znamy jedynie wyniki testów płatkowych – wystąpiła u niej nadwrażliwość na pyłek brzozy (w tym możliwe odczyny krzyżowe na pyłek buku, dębu, olszy, jesionu, bzu, leszczyny i kasztanu, owoc jabłka, gruszki i kiwi, a także warzywa: seler, surową marchewkę i pomidora). Poza tym wystąpiła też silna reakcja skórna na kobalt (o alergii na metale pisałam już tutaj). Pozostałe wyniki testów przyjdą do nas pocztą w ciągu dwóch tygodni. Mam nadzieję, że już niczego nowego nie wniosą…

 

 

17 to: Komentarzy “Nareszcie w domu

  1. Dużo zdrówka!

  2. czytelniczka on

    Dużo zdrowia dziewczyny!

  3. 🙁

  4. Też byliśmy w tym szpitalu z moim atopikiem. Dobra opieka i specjaliści. Tylko długo trzeba czekać na przyjęcie 🙁

  5. Wszystkiego dobrego!

  6. Niech Ci ta Lenusia wyzdrowieje. Trzymam kciuki!

  7. Ja też trzymam kciuki. Zdrówka dziewczyny!

  8. Precz alergio!

  9. Alergiczne Dziecko on

    Dziękuję za ciepłe słowa, no i te kciuki. Dobra energia zawsze w cenie 🙂

  10. ja też byłam w Ameryce z synem. Świetna opieka, lekarze oddani swojej pracy, super. Tyle tylko, że czekaliśmy ponad 5 miesięcy na pobyt diagnostyczny :/

  11. Wszystkiego dobrego!

  12. zdrówka, zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka

  13. zdrowiejcie!

  14. no i dobrze!

  15. Nic nie jest ważne gdy zdrowie zaczyna szwankować. Wszystkiego dobrego.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*
*