Pudełko Niespodzianka od La Roche-Posay

Tej marki zapewne nie muszę Ci przedstawiać 🙂 La Roche-Posay to apteczna córka L’Oreal dedykowana osobom ze skórą wrażliwą i problematyczną. Jako, że nigdy nie miałam z nią „romansu”, to bardzo ucieszyłam się z prezentu „pudełka – niespodzianki”. Cóż to się w nim znalazło?

Lipikar Lait

Prezentem do wypróbowania okazał się preparat Lipikar Lait. Krem w nowej formule przeznaczony jest dla osób o skórze wrażliwej, suchej i atopowej, bez ograniczeń wiekowych (od niemowląt po seniorów). Producent zapewnia, że Lipikar uzupełnia poziom lipidów w skórze i nawilża ją do 48 godzin:

„Regenerująca, oparta o cold cream formuła, zawiera masło karite (10%) o działaniu uzupełniającym poziom lipidów, wodę termalną z La Roche-Posay (60%) o właściwościach kojących i ochronnych oraz niacynamid, aby przynosić długotrwały komfort suchej, a nawet najbardziej delikatnej i wrażliwej skórze.”

Pierwsze co się ciśnie na usta? Czym do diaska jest cold cream? 😉

Cold cream to kosmetyk o gęstej, półprzepuszczalnej konsystencji. Jego historia sięga 2000 lat wstecz (!), a za wynalazcę uważa się Galena, znakomitego lekarza starożytnego Rzymu. Tradycyjna formuła tego kosmetyku opierała się na oliwie z oliwek, wosku pszczelim i wodzie różanej. Nazwa, natomiast, wzięła się od uczucia jakie pozostawia aplikacja kremu na skórze, mianowicie wrażenia zimna.

No dobrze, wiedza uzupełniona, przechodzę do rzeczy.

Lipikar Lait – co w nim fajnego?

Lipikar dostępny jest w dwóch wariantach pojemności – 200 i 400 ml. Pierwszy wariant to tubka, drugi to butelka z pompką. Do mnie trafił ten ostatni. Opakowanie wygodne, poręczne, pompka dozuje odpowiednią porcję kremu, można ją również zakręcić. Cena preparatu waha się od około 30 zł za 200 ml do 45 zł za 400 ml. Informacje zamieszczone na etykiecie są wyczerpujące i czytelne. Co ciekawe, na opakowaniu podany jest również numer telefonu infolinii, pod który można zadzwonić, żeby uzyskać poradę dermatologa (wyszczególnione są dni i godziny pracy). Super!

Konsystencja kremu jest dosyć gęsta, ale szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Znasz to uczucie, gdy nakremowane ręce ślizgają Ci się po kierownicy samochodu? Uch… Ja tego nie znoszę, od razu zatrzymuję się na pierwszej lepszej stacji benzynowej, żeby umyć dłonie. W przypadku Lipikaru takie nieprzyjemne uczucie nie występuje, nawet jeśli dopiero co się kremowałaś.

A jak to jest z nawilżeniem? Rzeczywiście, tak jak obiecuje producent, krem szybko przynosi ulgę suchej skórze, zmiękcza ją i przeciwdziała swędzeniu. W składzie na pierwszym miejscu jest woda termalna z La Roche-Posay o udowodnionym naukowo pozytywnym wpływie na skórę. Jest to woda lecznicza, która działa łagodząco, kojąco, ochronnie i antyoksydacyjnie. W kremie Lipikar tej wody jest aż 60%. Fajnie. Na drugim miejscu INCI znajduje się masło karite (shea). Jest go 10%, a na skórę działa wspaniale (możesz oczytać o tym TUTAJ). Warto również zaznaczyć, że wysoko w składzie wymieniony jest niacynamid, czyli witamina PP lub B3, która wykazuje wieloraki, pozytywny wpływ na skórę, począwszy od stymulowania produkcji ceramidów i kolagenu (budulca skóry), a przez to uszczelnianie bariery lipidowej, aż po działanie antyzapalne, regeneracyjne i przeciwświądowe.

Co mi się nie podoba?

Lipikar na piątym miejscu według INCI zawiera płynną parafinę, a ja parafiny nie lubię (jeśli chcesz wiedzieć dlaczego, zajrzyj TUTAJ). Niedaleko po niej jest sól aluminium, która korzystnie wpływa na konsystencję produktu, ale jednocześnie może powodować alergie i podrażnienia (a to przecież preparat dla dzieci i alergików). Poza tym aluminium ma tendencję do kumulowania się w organizmie i negatywnie oddziałuje na układ nerwowy. Oczywiście samym Lipikarem krzywdy sobie nie zrobisz, ale jeśli używasz wielu innych kosmetyków z solami aluminium (a znajdziesz je prawie w każdym), masz w domu aluminiowe garnki z uszkodzoną powierzchnią, pieczesz w folii albo często jesz i pijesz z puszek, to może się zrobić nieciekawie. I jeszcze, choć wprawdzie na samym końcu listy składników, ale jednak, w Lipikarze znajdziesz tajemniczy BHT. Jest to antyoksydant, który zapobiega psuciu się kosmetyku, stosowany również jako dodatek w przemyśle spożywczym. Okazuje się jednak, że w niektórych krajach jest uznany za potencjalnie szkodliwy i jego stosowanie w żywności jest niedozwolone (wiadomo, że kremu do ciała się nie je, ale przecież wsmarowywany w skórę też przechodzi do organizmu, prawda?).

Lipikar Lait – dla kogo?

Lipikar to skuteczny krem na wszelkie suchoty skóry. Musisz jednak wiedzieć, że to kosmetyk prawie w całości syntetyczny, powstały w laboratorium. Ja jestem zwolennikiem naturalnych metod pielęgnacji i z pewnością mam odchył psychiczny w tym kierunku, ale jeśli Ty tak nie masz 😉 to może się okazać, że Lipikar będzie w sam raz dla Ciebie.

 

P.S. La Roche-Posay poza Lipikarem sprezentował mi aparat fotograficzny FujiFilm Instax Mini, który wywołuje zdjęcia natychmiast po ich zrobieniu! Pamiętasz Polaroida w dobie aparatów na kliszę? Ależ ja chciałam go mieć! Teraz, gdy każdy ma aparat cyfrowy w telefonie zdawałoby się, że odbitki mają małe znaczenie. Jest to bardzo złudne, bo przyznaj jak często przeglądasz zdjęcia przechowywane na dyskach pamięci? A jak często wracasz do tradycyjnych albumów? Ja mam zryw raz na rok i wtedy wywołuję zdjęcia, co razem z przeglądaniem, szukaniem, kadrowaniem i przesyłaniem do laboratorium fotograficznego zajmuje mi mnóstwo czasu. A teraz cyk i gotowe! Prosto do albumu 🙂 Super niespodzianka, dziękuję La Roche-Posay 🙂

 

 

2 to: Komentarzy “Pudełko Niespodzianka od La Roche-Posay

  1. Znam ten balsam i mogę polecić. Działa.

  2. Trochę drogi jak dla mnie. Ktoś może używał na łuszczycę?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*
*