Rewolucja w chacie…

… czyli jak przygotować dom dla nowego członka rodziny

Wraz z pojawieniem się malucha na świecie, w domu pojawia się cała masa sprzętów i akcesoriów specjalnie dla niego. Część tych rzeczy jest niezbędna, niektóre ułatwiają życie, jeszcze inne przydają się, choć tylko czasem, a są i takie, które okazują się zupełnie nieprzydatne, bo pomimo, że bardzo podobają się rodzicom, to dzidziusiowi już niekoniecznie. Co zatem powinno się pojawić w domu, żeby było nam z malcem komfortowo?

W sypialni

Na temat, gdzie dziecko powinno spać, czy w swoim pokoju, czy w sypialni rodziców, czy w swoim łóżeczku, czy w łóżku rodziców, jest tyle teorii ile ludzi (a jak się dziecko śpi z rodzicami w łóżku? Dla przypomnienia: http://alergicznedziecko.pl/jak-spia-dzieci-z-rodzicami-w-lozku/). Moim zdaniem na pierwszym miejscu jest wygoda i to, w tym przypadku, mamy. Dlatego łóżeczko stoi w mojej sypialni, zaraz przy łóżku z mojej strony, żebym wstając do malucha kilka razy w nocy miała jak najmniej ruchów do wykonania. Łóżko dzidziusia powinno być stabilne, najlepiej jeśli ma możliwość ustawienia dwóch poziomów dla materaca. Wyższy poziom przyda się na pierwsze miesiące, kiedy dziecko leży w takiej pozycji jak się je położy i nie trzeba robić pełnego skłonu, żeby je wydobyć z łóżka, a niższy poziom, gdy już zacznie się podnosić na rączkach i ciekawie wychylać za barierkę.

Idziemy dalej: jaki materac? Na rynku jest ich cała masa, do wyboru do koloru: gryczane, kokosowe, lateksowe, z pianki termoelastycznej, mieszane i jakie tam jeszcze. Ja postawiłam na zwykły piankowy, bo małe dziecko jest przecież lekkie, więc o zniekształcenia nie ma co się martwić, a przeciekające pieluchy, ulewania i inne tego typu atrakcje to codzienność przy niemowlaku, więc prościej i higieniczniej jest wymienić materac w razie potrzeby (a porównując do pozostałych jest tani), niż próbować go reanimować na różne sposoby. Są oczywiście ceratki lub prześcieradła z jedną stroną z ceraty, które mają za zadanie chronić materac, ale za to nie przepuszczają powietrza, co, w mojej ocenie, je dyskwalifikuje (tym bardziej, że przy każdym ruchu dziecka szeleszczą jak… cerata właśnie, ble…).

No dobrze, dalej. Jak prześcieradło to tylko z gumką, na zimę fajne są frotte, bo cieplejsze, na lato zwykłe bawełniane. Różne opinie dotyczą pościeli. Poduszki odpadają, chyba, że specjalnie profilowane „klocki” i „kliny”, gdy układamy dziecko na boku (ja podkładałam miękki wałek za pleckami Lenki, ale nada się również zrolowany kocyk lub miękki ręcznik). Dobrym pomysłem zamiast poduszki jest rozkładanie flanelowej pieluszki pod głową malucha, bo gdy mu się uleje (a są dzieci, którym często się to zdarza), to wystarczy ją zmienić, zamiast od razu prać całe prześcieradło.

A co do przykrycia? Są dzieci, które lubią być ciasno owinięte i są takie które tego nie znoszą. Szybko się zorientujecie, do której grypy Wasz maluch należy. Lenka lubiła być owinięta, ale rączki chciała mieć odkryte, dlatego długo spała w miękkim beciku, pod jednym lub dwoma kocykami. W ogóle nie sprawdził się za to śpiworek i kołdra (w tym przypadku to ja miałam lęki, że Mała się przykryje, nie odkryje i staną się straszne rzeczy… Po paru tygodniach, gdy dziecko staje się już bardziej ruchliwe w łóżeczku, to warto zawijać końcówkę przykrycia pod materac).

Co jeszcze w pościelowo-kocowym temacie? Nie przegrzewać! Najlepiej jest ubrać dziecko na cebulkę i przykryć kilkoma kocykami, a w razie potrzeby warstwę zdjąć lub dołożyć, żeby maluszkowi było komfortowo (a żeby to sprawdzić dotykamy ciałka poniżej karku, skóra powinna być ciepła, ale nie zapocona. Sprawdzanie rączek nie jest najlepszym pomysłem, bo małe dzieci często mają je zimne, ich układ termoregulacji nie działa jeszcze tak jak powinien).

Dla swojej wygody warto się również zaopatrzyć w przewijak (mocowany na łóżeczku lub jako oddzielny mebel), bo pieluszki zmienia się nawet kilkanaście razy na dobę. Poza tym ułatwia ubieranie i zabiegi higieniczne bąbla. Przyda się też miękki pokrowiec bawełniany lub frotte, bo przewijak to gąbka w ceracie, więc niezbyt miła powierzchnia dla małego ciałka.

Dobrze też, gdy obok łóżeczka z przewijakiem jest półka, komoda lub inny organizer na najpotrzebniejsze rzeczy, a jest ich sporo (nigdy nie zostawiajcie maluszka na przewijaku samego, żeby sięgnąć po coś dalej! Nawet jeśli do tej pory leżał zawsze jak kłoda, to może właśnie ten moment, kiedy się na chwilę oddalicie będzie tym, w którym postanowi się obrócić na brzuszek i spaść).

Co jeszcze w związku z sypialnią? Zabawki, grzechotki i karuzele to dobry pomysł dla dzidziusia, który ma już chociaż parę tygodni. Noworodek ma wystarczająco dużej wrażeń z tytułu zmiany miejsca zamieszkania (ciepły i ciemny brzuch mamy vs zimny, jasny i hałaśliwy świat zewnętrzny), więc na dodatkową, kolorową stymulacje może jeszcze nie być gotowy. Fajne natomiast są ochraniacze na łóżeczko, bo dają malcowi wrażenie przytulności i cieszą mamine oko.

W łazience

Teraz kolej na łazienkę. Musimy zaopatrzyć się w wanienkę do kąpieli i najlepiej od razu stojak do niej, jeśli chcemy, aby kręgosłup służył nam jak najdłużej. My z Mężem o tym nie pomyśleliśmy i Lenkę kąpaliśmy w wanience targanej (z wodą oczywiście) do sypialni (bo w łazience nie było na czym położyć Małej po kąpieli). Kręgosłup rwał, kolana trzeszczały i wszystko wokół było zachlapane. Teraz poszłam po rozum do głowy i zaopatrzyłam się w cudo zwane komodą kąpielową. Jest to spory mebel składający się z wanienki i przewijaka jednocześnie, jest na kółkach i na wysokości pasa. Do tego ma mnóstwo półek i szuflad, wszystko jest pod ręką. Jestem przekonana, że się sprawdzi.

Czego jeszcze nam potrzeba? Kilka ręczników z kapturkiem, kosmetyków do pielęgnacji (im mnie tym lepiej), cążków lub zaokrąglonych nożyczek do obcinania paznokci i grzebyka lub miękkiej szczotki do włosów. Ach! Jest jeszcze jedna fajna rzecz, którą odkryłam dopiero niedawno. Wspominałam Wam, że pierwsze kąpiele Lenki to był koszmar, a Mąż, bo to było jego zadanie, miał nawet ksywę Wodny Oprawca? Jest na rynku taki śmieszny daszek do założenia na głowę dziecka, dzięki któremu woda nie spływa mu do oczu. Może gdybym wiedziała o tym wcześniej, to te pierwsze kąpiele inaczej by wyglądały? Na razie nie kupuję tego sprzętu, ale w razie co wiem, że jest. Zobaczymy, czy mój drugi szkrab będzie lubił wodę czy będzie powtórka z rozrywki.

W kuchni

W kuchni przydaje się krzesełko do karmienia, najlepiej takie, którego oparcie można ustawić w kilku poziomach. Przydadzą się również dwie butelki do karmienia: mała (125 lub 150 ml) i duża (250 ml). Trzeba zwrócić uwagę na smoczki, powinny być przeznaczone dla noworodków. Jeśli nie macie sterylizatora do butelek, a macie w domu kuchenkę mikrofalową, to dobrym rozwiązaniem jest zakup butelek samosterylizujących się (w mikrofali zajmuje to 2 minuty i nie trzeba niczego gotować w garnku z wodą). Warto się również zaopatrzyć w kilka woreczków do sterylizacji w mikrofalówce, dzięki nim łatwo i wygodnie można wyparzyć też smoczki lub inne drobiazgi, które tego wymagają. Dobrze jest także mieć dyżurne, małe opakowanie mleka modyfikowanego. Może się ono przydać w najmniej spodziewanym momencie, kiedy maluch będzie głodny, a w maminym piersiowym banku będzie pusto (np. gdy dziecko zwymiotuje od razu po karmieniu, albo organizm mamy po prostu nie zdąży „uzupełnić braków”) lub mama nie będzie mogła karmić, bo np. była u dentysty i przyjęła znieczulenie lub zażyła lek, którego składniki przenikają do mleka, a mogą być groźne dla dziecka.

W salonie

Moi drodzy, nie liczcie na to, że chociaż salon pozostanie Waszym królestwem, o nie. Do naszego wjechało krzesełko bujaczek, na płozach, rozkładane od pozycji leżącej do krzesełka. Początkowo sądziłam, że to fanaberia, ale przydało się zarówno wówczas, gdy Lenka była niemowlakiem (do usypiania, do karmienia i do pozostawienia dziecka w takiej pozycji, żeby widziało co się dzieje wokół, a nie gapiło w ścianę lub oparcie kanapy), ale i przydaje się teraz, gdy Mała ma już ponad dwa latka. Poza leżaczkiem pojawiła się również mata do zabawy i turlania. Tym sposobem w salonie zabrakło miejsca na cokolwiek innego, natomiast trzeba było zacząć chodzić szlaczkiem, żeby czegoś nie podeptać (a najczęściej zdeptało się piszczącego krokodyla, który budził usypianą na rękach przez godzinę Lenkę).

Apteczka

Niemowlakowi nie podaje się żadnych leków bez porozumienia z lekarzem. Są jednak środki, które powinny znaleźć się w dziecięcej apteczce, bo lepiej zawsze dmuchać na zimne i być gotowym na nieprzewidziane sytuacje. Dobrze jest się zaopatrzyć w sól fizjologiczną i jałowe gaziki – zestaw przydatny do przemywania oczu przy codziennej pielęgnacji, ale również wówczas, gdy coś do oka wpadnie. Poza tym sól przyda się, gdy maluch złapie katar. Wtedy, aby rozrzedzić wydzielinę i nawilżyć śluzówkę można krople wkrapiać bezpośrednio do noska lub wlać do inhalatora, jeśli takowego używamy (ja używam, najlepsza rzecz na katar jaką świat widział – spływa wszystko, choć bąbel raczej nie jest zachwycony). Na katar również, dobrze jest się zawczasu zaopatrzyć w akcesoria do wyciągania wydzieliny, bo niemowlak nie umie przecież wydmuchać nosa. Ja używam Fridy – sprzęt prosty jak budowa cepa, ale niezawodny, lepszy niż gruszka czy inne wysysacze. Warto też mieć wodę morską w sprayu i używać zamiennie, albo zamiast soli fizjologicznej.

Konieczny jest także zakup termometru, najlepiej działającego na podczerwień, który wystarczy przytknąć na kilka sekund do ciała dziecka i już ma się pomiar. Tu nie ma co oszczędzać, to zakup na lata.

Co jeszcze? Krem na odparzenia, woda utleniona lub inny preparat odkażający na wypadek skaleczenia (może być Oktenisept, ten od pielęgnacji kikuta pępka) i paracetamol w czopkach w razie bardzo wysokiej temperatury (później może się też przydać przy ząbkowaniu).

W podróży

Pierwszy sprzęt niezbędny w podróży to fotelik samochodowy dla niemowlaka (przyda się już na powrót do domu ze szpitala). Musimy się również zaopatrzyć w wózek. Najlepiej głęboki (na każdą porę roku), choć w ciepłych miesiącach sprawdzi się również rozbudowana spacerówka rozkładana aż do pozycji leżącej (ja właśnie taką mam. Właściwie, to zabiorę ją Lence, nie wiem jak się będzie na to Dziewczyna zapatrywać, bo do teraz jeszcze uwielbia w niej jeździć). Do wózka przyda się torba z wieloma przegródkami i kieszeniami, taka, którą można zawiesić na ramie wózka. Ja uwielbiam spacery i chodziłam z Lenką na kilkugodzinne, więc było sporo rzeczy, które musiałam mieć przy sobie, a które niekoniecznie chciałam taszczyć w swojej torebce na ramieniu.

No i jeszcze coś – chusta i nosidło. Chusta jest rewelacyjnym wynalazkiem: stały kontakt z maluszkiem i wolne ręce. Do tego w noszeniu dziecka w chuście jest coś naturalnego i pierwotnego zarazem, mam wrażenie, że dziecku bardzo to odpowiada. Jest tylko jeden minus – nasza zima. Ale nie ta śnieżna, sucha i słoneczna, tylko mokra, szara, z błotem i chlapą. W takich warunkach, będąc poza domem trudno się omotać chustą tak, aby jej całej zaraz nie ubrudzić. Dlatego większość zimy i początek wiosny przechodziłam z Lenką w nosidle. Natomiast później wskoczyłyśmy w chustę. Ten schemat się sprawdził, z pewnością i teraz, przy drugim dziecku go powtórzę.

 

To chyba wszystkie moje niemowlakowe niezbędniki. Trochę tego jest, prawda? No cóż, nie bez przyczyny mówi się, że pojawienie się w domu nowego członka rodziny to rewolucja. Bo to naprawdę jest ogromna zmiana przy totalnym chaosie. Ale wychodzi na dobre, poważnie 🙂

 

 

22 to: Komentarzy “Rewolucja w chacie…

  1. Jeżeli chodzi o kapanie to my zrezygnowaliśmy z wszelkich zasad ogólnie głoszonych przez położne (a ze mało ma być wody, nie moczymy pępka, trzymamy pestkowo itp.) w wannie jest sporo wody, trzymam go tak ze uszy ma pod woda i jest pełen relaks 🙂 tylko przykrywam mu brzuszek i rączki mokra pieluszka bo bąbelek lubi być otulony.

    • Alergiczne Dziecko on

      Jasne, trzeba słuchać głosu swojej intuicji, też tak uważam.

      P.S. Trzymamy pestkowo? A cóż to? 🙂

  2. Miało być “pęsetkowo” – wkradł się błąd…

    • Alergiczne Dziecko on

      Określenie również dla mnie nowe, ale sprawdziłam, douczyłam się i już wszystko wiem 🙂 Pozdrawiam!

  3. My kąpaliśmy w wiaderku Tummy Tub. Fajna sprawa na szybką kąpiel. Asia jak chcesz spróbować to mogę Wam pożyczyć bo Pola już wyrasta z wiaderka. Ale w wanience też kąpaliśmy i też uszy pod wodą i moczenie pępka 🙂

    • Alergiczne Dziecko on

      Zobaczymy jak się sprawy potoczą. Mam nadzieję, że tym razem mój chłopczyk będzie lubił się kąpać, no i mam tą komodę kąpielową, może ona się sprawdzi. Ale jeśli tak się nie stanie, to chętnie pożyczę wiaderko, bo na samo wspomnienie pierwszych kąpieli Lenki aż cierpnie mi skóra…

  4. Dziewczyny,

    Macie super doświadczenie, dziękuję za te wpisy, ja urodzę naszą Alicję za około 3 tygodnie i narazie jestem cała w strachu. Mamy już wszystkie niezbędne nawet wg Was sprzęty, ale technicznie jesteśmy jeszcze zieloni.
    Powodzenia z kąpielami

  5. mama Franka on

    Franek śpi z nami w łóżku od początku, a już ma 7 miesięcy i nie wiem czy będzie łatwo go eksmitować do jego łóżeczka…

  6. Tak, sprzętów jest mnóstwo. Ja też korzystałam z rogala do karmienia. Rewelacyjny wynalazek.

  7. Krzesełko do karmienia my sobie odpuściliśmy, karmiłam Młodego w leżaczku-bujaczku, któy jest rewelacyjnym wynalazkiem. Za to rogal do karmienia był u nas niezbędny, zresztą teraz też Jasiek lubi na nim leżeć, a ma już prawie 3 lata.

  8. Ja jestem dopiero na początku drogi – w 7 t.c., ale chyba już zacznę kompletować sprzęty skoro tyle tego jest 🙂

  9. Ależ teraz to jest wygoda i tyle udogodnień dla maluszków i mam. Ja swoje dzieci rodziłam 30 lat temu, to jak wyrastały ze śpioszków, to obcinałam stopki, żeby jeszcze jako spodnie służyły 🙂

  10. Lidia, a pieluchy tetrowe? Ja nie zapomnę do końca życia nocnego gotowania pieluch i wieszania po całym domu, żeby schły. Co to były za czasy…

  11. Tylko mieć pieniądze na te wszystkie gadżety.

  12. Wiele z tych gadżetów można kupić z drugiej ręki za rozsądną cenę. Ja w ten sposób skompletowałam większość wyprawki.

  13. Taki bujaczek to naprawdę must have?

  14. Przepiękne zdjęcie, cudo! 🙂

  15. Zdjęcie wspaniałe 🙂

  16. Bardzo pomógł mi ten wpis w ogarnięciu tematu, a zaznaczam, że jestem zupełnie zielona 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*
*