Zdrów jak Ryba?

… poradnik o tym jaką rybę jeść, a jakiej unikać.

Ryby są źródłem łatwo przyswajalnego, pełnowartościowego białka. Poza tym zawierają zdrowy tłuszcz, a w nim kwasy omega-3 oraz witaminę D i jod. Wszystko to, co jest bardzo istotne dla zachowania zdrowia, a czego brakuje w diecie większości z nas. Biorąc to pod uwagę, najlepiej byłoby jeść ryby jak najczęściej. Biorąc jednak pod uwagę stopień skażenia środowiska i nieposkromioną chęć zysku hodowców, lepiej spożywać ryby zdecydowanie rzadziej, a z niektórych gatunków w ogóle zrezygnować. Dlaczego?

Dioksyny i metale ciężkie w rybach

Dioksyny to przemysłowe produkty uboczne, a ich obecność w przyrodzie wynika głównie z działalności człowieka. Są bardzo toksyczne: wywołują nowotwory, choroby układu immunologicznego, nerwowego, uszkodzenia wątroby, bezpłodność, uszkodzenia płodu u kobiet w ciąży. Do naszego organizmu trafiają wraz z pożywieniem, najwięcej jest ich w produktach pochodzenia zwierzęcego i bogatych w tłuszcz, czyli np. właśnie w tłustych rybach (ale również wołowinie, mleku i jego przetworach, mięsie drobiowym i jajach). Natomiast o zanieczyszczeniu ryb metalami ciężkimi mówi się najczęściej w kontekście rtęci, która jest bardzo silną neurotoksyną, fatalnie wpływa na układ nerwowy, hormonalny i odpornościowy człowieka. Zarówno dioksyny jak i rtęć kumulują się w organizmach żywych, dlatego najbardziej zanieczyszczone są ryby drapieżne i długo żyjące. Za najmniej skażone uważa się ryby pochodzące z Pacyfiku, Oceanu Atlantyckiego, a także Morza Północnego. Natomiast najbardziej zanieczyszczone są ryby poławiane z wód południowej Azji. Niestety i nasz Bałtyk słabo wypada pod względem jakości wody. Gdy studiowałam dietetykę, jeden z przedmiotów dotyczących jakości produktów spożywczych prowadził pracownik SANEPID-u. Powiedział nam wówczas, żeby nie jeść żadnej ryby z Bałtyku, a już w szczególności łososia, dorsza i śledzia, bo są bardzo zanieczyszczone.

Chemia w rybach hodowlanych

Ryby hodowane na masową skalę karmione są paszami mogącymi zawierać GMO lub takimi, których spożywanie jest dla nich całkowicie nienaturalne. Poza tym żyją w ścisku, cierpią od pasożytów, często chorują, a przez to faszerowane są lekami i antybiotykami. Dodatkowo, żeby hodowla szybko przynosiła zysk, rybom podaje się hormony wzrostu (dotyczy to szczególnie gatunków, które żyją długo, a więc i wolno rosną, jak np. łosoś). Mam znajomego, który pracował w Norwegii przy konserwacji urządzeń i wyposażenia hodowli łososia, m.in. klatek, w których te ryby żyją. Powiedział mi, że po tym co tam widział, nigdy już nie tknie hodowlanego łososia i radzi mi to samo.

Ryby zagrożone wyginięciem

Czy wiesz, że blisko 90% światowych zasobów ryb jest wyczerpanych, znacznie uszczuplonych lub wyeksploatowanych? (!) Z tego powodu kupując rybę w sklepie zwróć uwagę na certyfikat MSC. Oznacza on, że ryba pochodzi ze zrównoważonych połowów, czyli takich, które w mniejszym stopniu ingerują w wodny ekosystem. Wszystkie ryby (i owoce morza) z certyfikatem MSC dostępne w Polsce możesz znaleźć w wyszukiwarce produktów MSC.

Jakich ryb nie jeść?

No, dobrze. To teraz do rzeczy. Jakich ryb nie kupować?

tuńczyk, rekin, karmazyn, jesiotr, gardłosz atlantycki, łosoś bałtycki, marlin, miecznik, dorsz bałtycki, węgorz amerykański (żółty, srebrzysty) – ze względu na zanieczyszczenia;

ryba maślana – o dziwo, „ryba maślana” to nie nazwa jednej ryby, a zwyczajowe określenie kilku gatunków. Cenione są za tłuste i smaczne mięso, zawierają jednak substancje (woski), których ludzki organizm nie trawi. W związku z tym „przelatują” przez układ pokarmowy i powodują biegunki, bóle i przelewania w brzuchu, wymioty i niestrawność;

panga, tilapia – cenione za smak, dostępność, brak rybiego posmaku i zapachu oraz brak ości. Mogą się również kryć pod nazwą „sum importowany”. Obie pochodzą z Azji, głównie z Wietnamu i Chin. Poławiane są z bardzo zanieczyszczonych wód, hodowane w koszmarnych warunkach i faszerowane fatalnej jakości paszą, lekami i hormonami;

łosoś norweski hodowlany – z pewnością będzie to lepszy wybór niż panga lub tilapia, ale jakość łososia hodowlanego również pozostawia wiele do życzenia. Naturalny kolor mięsa jest bladoróżowy, jasnopomarańczowy, a ten „ognisty”, który bije po oczach ze sklepowych lodówek to jedynie zasługa paszy. Trafiłam kiedyś na badania (amerykańskie wprawdzie), które brały pod uwagę obecność 14 szkodliwych związków w mięsie łososia dzikiego (z Pacyfiku) i hodowlanego. Okazało się, że nawet najbardziej skażony dziki łosoś jest lepszy niż najmniej skażony łosoś hodowlany (!);

dorsz atlantycki, dzikie płastugi atlantyckie (flądra, sola, halibut), jesiotr i jego kawior – zbyt intensywny połów diametralnie zmniejszył populację tych ryb. Pomimo prawnej ochrony nie udało się jej jeszcze odbudować;

konserwy rybne w puszkach – samo opakowanie typu „puszka” jest szkodliwe i lepiej jak najrzadziej jadać produkty w ten sposób przechowywane (poczytaj o bisfenolu A). Śledzie w konserwach dostępnych na naszym rynku pochodzą głównie z Bałtyku, a tych lepiej nie spożywać ze względu na zanieczyszczenia. Natomiast puszki z tuńczykiem zawierają zwykle czerwone mięso, czyli te bardziej skażone chemią. W tym wypadku lepiej jest kupić białego tuńczyka w słoiku, ale trzeba się liczyć z tym, że jego cena będzie kilkakrotnie wyższa;

Które ryby warto jeść?

Ryby uważane najbezpieczniejsze (biorąc pod uwagę kryteria wspomniane wcześniej) to:

szczupak,

sardynki,

śledź atlantycki,

mintaj,

miruna,

morszczuk,

szprotka.

Bez większych obaw można również jeść nasze ryby słodkowodne, m.in. sieję, sielawę, płoć, leszcza, lina, suma, ukleję, a także ryby hodowlane np.: pstrąga, czy karpia (oczywiście najlepiej by było gdyby miały eko certyfikat). Dobrze jest poszukać w swojej okolicy lokalnych, niedużych hodowli ryb (do tego celu polecam pocztę pantoflową i internet). Łatwo się wówczas dowiedzieć bezpośrednio od hodowcy, czy karma i warunki hodowli ryb są zbliżone do naturalnych.

To jeść ryby czy nie jeść?

Naukowcy uważają, że korzyści z jedzenia ryb przeważają nad zagrożeniami. To, co możesz zrobić, to wybierać mądrze, czyli kupować ryby uznawane za bezpieczniejsze i sięgać po różne gatunki, bo dobra dieta powinna być urozmaicona.

 

Źródła: 1, 2, 3.

6 to: Komentarzy “Zdrów jak Ryba?

  1. Wybieramy się za 2 miesiące nad polskie morze i… dobrze że przeczytałam ten wpis! Dzięki 🙂

  2. A ja jem łososia hodowlanego kilka razy w tygodniu 🙁 i tuńczyka w puszce też 🙁 Chyba muszę zmienić dietę!

  3. Mam 25 lat, nazywam sie Justyna trafilam na ta strone przypadkowo ale chyba zostane tu dluzej

  4. Dlatego najlepiej brać wędkę i o świcie na znajome jeziorko 🙂 Taka rybka smakuje najlepiej!

  5. szczupaczek on

    Zgadzam się, że żadna rybka nie smakuje tak dobrze jak ta, którą złowiło się własnoręcznie. Trzeba jeszcze tylko małżonce podrzucić na patelenkę i rozkoszować się jedzeniem 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*
*